S&P500
Niedźwiedzie w końcu dopięły swego. Mimo bardzo dobrych piątkowych danych (PKB, Chicago PMI, Michigan) byki zostały całkowicie znokautowane. Linia półrocznego trendu wzrostowego w końcu pękła jak i poziom 1085 w cenach zamknięcia. Już wspominałem o stylu w jakim ta obrona się odbywała, wydawało się, że w piątek wreszcie czeka nas odbicie. Było, niestety parogodzinne. Ze wzrostu 1% zrobili spadek 1% w dół. Przez co powstała bardzo brzydka świeca z górnym cieniem na zwiększonych obrotach. Silny sygnał sprzedaży. Tym samy opuściliśmy kilkudniowy ruch boczny. Podaż dostała sygnały do rozpoczęcia korekty. Zobaczymy jak je wykorzysta. Podkreślam, korekty. Nie ma mowy jeszcze o odwróceniu trendu. Struktura wyżej położonych minimów jest jeszcze ciągle zachowana.
Również powinniśmy zadać sobie pytanie dokąd możemy spadać. W grudniu byki poradziły sobie z długoterminową linią spadkową biegnącą od szczytów ubiegłej hossy. Ciągle znajdujemy się nad nią, gdzie wypatrywał bym pierwszego najbliższego wsparcia. Jej przebieg to okolice 1050 punktów na najbliższy tydzień. Tutaj może aktywować się cześć zleceń kupna, a więc spokojnie jeszcze S&P500 może spaść o kolejne 2%. Jednakże pamiętajmy o jej spadkowym kierunku. Nie koniecznie musi pojawić się odbicie możemy powolutku ślizgać się na niej w dół, a na pewno do przyszłego piątku, w którym poznamy dane o bezrobociu.
Kolejne ważne wsparcie to poziom 1030-1035, gdzie znajduje się pierwsze zniesienie fibonacciego 23.6% oraz podstawa klina, z którego nastąpiło wybicie. Warto zauważyć, że pokrywa się ono z hipotetyczną linią trendu jaką wyznaczyłem dzięki wewnętrznej linii trendu pociągniętej po szczytach aktualnej „hossy”. Te poziomy będą już o wiele bardziej atrakcyjne do kupna akcji. W przypadku, gdy 1050 nie wytrzyma.
(1050 to około 2250-2280 na W20, 1030 okolice 2200 pkt.)
O kłopotach w obozie byków w dłuższym terminie będzie świadczyć nieskuteczność obrony 1000-1030 punktów, przez co dostaniemy pierwsze sygnały o możliwym odwróceniu tendencji wzrostowej zapoczątkowanej w marcu 2009.
Od poniedziałku zaczynamy nowy miesiąc jak i drugi tydzień z ważnymi danymi. Piątkowy spadek do poniedziałkowo ranka jeszcze potraktował bym z przymróżeniem oka. Kontrakty przez noc mogą odbić. Jeżeli ostatnie dwa tygodnie miesiąca spadaliśmy to nie należy oczekiwać, że ostatniego dnia nastapią wzrosty nawet przy dobrych danych. Systemy jak i inwestorzy byli nastawieni do gry na krótko i trudno, żeby nagle zmieniać kierunek.
